Archiwum dla Listopad 16th, 2009|Strona archiwum dziennego
Szybki i wściekły byk
Najnowszego wcielenia Seata Leona nie trzeba nikomu przedstawiać, a już na pewno nie wersji Cupra. To oznaczenie jest zarezerwowane dla najszybszych modeli marki Seat. Jakoś w środku sezonu miałem przyjemność pobyć trochę sam na sam z rzeczonym Leonem w wersji Cupra. Różnica jest jednak taka, że postanowiono go nieco ulepszyć. Chyba większość miała okazję pograć lub przynajmniej słyszała o grze Need For Speed. Ten konkretny egzemplarz to demo car zrobiony na potrzeby premiery gry Need For Speed zatytułowanej Undercover. Samochód przeszedł przez ręce kilku firm i każda z nich miała swój osobny wkład w tworzenie tego potwora. Tak oto tapicerkę zaserwowała Java Car Design, o to by pasażerowie mieli co oglądać i czego słuchać w trakcie jazdy zadbała Audio Mania, a za kwestię przykuwania wzroku przechodniów i innych kierowców odpowiedzialny jest poznański AG Tuning.
Premiera gry miała miejsce trzy lata temu i wtedy to właśnie zbudowano rzeczonego Leona. Już z zewnątrz widać, że samochód jest szybki i wściekły niczym hiszpański byk. To wszystko za sprawą nowego pakietu ospojlerowania, przyciemnionych szyb i felg firmy ATS ubranych w opony o profilu 45. Maska została wykonana z prawdziwego włókna węglowego. Poszerzono także nadkola. Wszystkiego dopełnia czerwień rodem z Ferrari. Na szczęście postanowiono nie upodabniać go wizualnie w pełni do tego, co z samochodem można wyczynić w grze przy pomocy funkcji Autosculpt i dzięki temu wszystko ze sobą doskonale współgra oraz prezentuje się bardzo przyzwoicie.
Wnętrza również nie oszczędzono. Fotele wymieniono na obite skórą kubełki. Za bezpieczeństwo kierowcy i pasażera odpowiedzialne są pasy szelkowe. W przypadku foteli pokutuje zasada coś za coś. Z jednej strony mamy perfekcyjne trzymanie boczne, ale z drugiej są one trochę za bardzo klaustrofobiczne. Swoje zadanie jednak spełniają i podczas szybkiego pokonywania zakrętów nie ma opcji żeby uderzyć głową w szybę albo przytulić się do pasażera. Z tyłu kanapę pozostawiono fabryczną, ale obito ją skórzaną tapicerką. Wnętrze jest kombinacją czerni i czerwieni, znajdziemy w nim także wstawki zrobione z włókna węglowego.
Oczywiście czym był by demo car bez potężnej dawki multimediów. Ekrany LCD znajdziemy w kokpicie, tylnych drzwiach oraz bagażniku. Ponad to zamontowano z przodu i z tyłu odseparowane zestawy głośników. Całości dopełnia potężny subwoofer schowany w bagażniku. Całość jest napędzana trzema wzmacniaczami. Wszystko to sprawia, że samochód mógłby z powodzeniem posłużyć do nagłośnienia małego koncertu. Oczywiście ma to swoje minusy… jadąc na zdjęcia otrzymałem z życzeniami szerokiej drogi dodatkowy akumulator, mini agregat i okablowanie.
Pomimo, że Cupra już fabrycznie legitymuje się bardzo dobrymi osiągami i prowadzi się również nienagannie, to oczywiście należało sprawić żeby osiągi były adekwatne do wyglądu. Z tego, co się dowiedziałem samochód na pewno został poddany chip tuningowi. Podobno legitymuje się mocą około 300 koni i to by się mogło zgadzać, gdyż jeszcze tego samego dnia dostałem do ręki 350Z w najmocniejszej wersji (295 KM) i wydawał się być wolniejszy od Leona. Zawieszenie zastąpiono piekielnie twardym, gwintowanym zestawem. W trakcie jazdy trzeba się przyzwyczaić do częstych hałasów dobiegających z zewnątrz auta, ale wynika to właśnie ze specyfiki zestawu. Przez pierwsze kilkanaście minut zerkałem od czasu do czasu we wsteczne lusterko czy nie zostawiłem przypadkiem zderzaka lub progów, ale później po oswojeniu się z samochodem mogłem w pełni czerpać radość z prowadzenia go. Oczywiście nie można mieć wszystkiego – prześwit jest tak niski, że podjeżdżanie pod krawężnik wymaga od kierowcy nie mniejszego skupienia niż przeszczep serca od chirurga. 
Ten Leon jest typowym demo carem. Jest głośny, szybki i niepraktyczny. Nadaje się bardziej do jazdy po torze i autostradach, ponieważ jadąc nim w polskim mieście trzeba by jeszcze mieć bokserski ochraniacz szczęki, aby zęby nie powybijały się nawzajem. Z drugiej jednak strony nie jest mu straszne nawet Porsche, co udało mi się sprawdzić. Jako drugi albo trzeci samochód chętnie bym go widział w swoim garażu.
Dodaj komentarz